Trudna runda, europejskie doświadczenie i jasny plan na kolejne miesiące – Magdalen Stanulewicz, trenerka Energa Startu Elbląg w rozmowie z HandballKobiet.pl podsumowuje pierwszą część rundy zasadniczej ORLEN Superligi Kobiet.

Jak ocenić pierwszą część rundy zasadniczej w wykonaniu Energa Startu Elbląg?
MAGDALENA STANULEWICZ: – Pierwszą rundę kończymy bez wymarzonych rezultatów. Wydaje mi się jednak, że zyskałyśmy coś, co jest równie ważne – doświadczenie. Każdy mecz traktowałyśmy jak lekcję, która pomogła nam rosnąć jako drużynie. Cieszy na pewno to, że przeszłyśmy przez trudne momenty i dziś jesteśmy po prostu silniejsze oraz lepiej przygotowane na kolejne wyzwania. Myślę też, że ogromnie ważną rolę w pierwszej części sezonu odegrali nasi kibice. Pokazali, że pomimo słabszych wyników są z nami na dobre i na złe. To dla nas ogromna motywacja i liczymy na więcej w rundzie rewanżowej.
Czy jednym z elementów do poprawy jest gra w obronie? Wystarczy spojrzeć w statystyki, by zauważyć, że Energa Start Elbląg traci sporo bramek.
– Zdecydowanie jesteśmy mocno skoncentrowane na tym, by poprawić nasz system obrony. Oczywiście czas pokaże, na ile wprowadzone zmiany okażą się skuteczne. Wiele zespołów w ORLEN Superlidze Kobiet pozyskało po dwie, trzy, a nawet więcej nowych rozgrywających. Nasz skład zmienił się stosunkowo niewiele, z czego, szczerze mówiąc, jestem bardzo zadowolona. Od samego początku mówiłam o budowaniu fundamentów i ten proces konsekwentnie realizujemy. Chcemy, aby to wszystko zaprocentowało w przyszłości.
To proces długofalowy?
– Od momentu, gdy trafiłam do Energa Startu Elbląg, mówiliśmy o planie trzy–czteroletnim. I naprawdę staramy się realizować go bardzo skrupulatnie. Czwarte miejsce w Polsce w ubiegłym sezonie nie było naszym celem, jednak wykorzystałyśmy zaistniałą sytuację i dzięki temu wywalczyłyśmy awans do Pucharu Europejskiego EHF. To była wspaniała przygoda, z której odpadłyśmy z podniesionymi głowami po bardzo zaciętej rywalizacji. Zdobyłyśmy doświadczenie nie tylko sportowe, ale też organizacyjne jako drużyna i cały klub. Wzmocniliśmy również nasze struktury szkoleniowe poprzez dołączenie trenera Grzegorza Czapli – ten ruch już teraz podnosi jakość codziennej pracy i z pewnością zaprocentuje w kolejnych latach. Bardzo istotne jest także to, że pozostajemy stabilni finansowo. Cieszy mnie, że zawodniczki były tak dobrze przygotowane fizycznie, iż praktycznie uniknęłyśmy poważniejszych kontuzji. To wszystko najlepiej świadczy o pracy całego zespołu.
Jak wygląda okres przygotowawczy przed drugą częścią rundy zasadniczej ORLEN Superligi Kobiet?
– Za nami kilka dni wolnego, a obecnie jesteśmy w fazie bardzo intensywnych treningów. Również w przyszłym tygodniu będziemy pracować na najwyższych obrotach. W planach mamy także rozegranie sparingów, a już 17 grudnia czeka nas zaległe spotkanie z pierwszej rundy. W Elblągu, w hali przy al. Grunwaldzkiej, podejmiemy PGE MKS El-Volt Lublin.
Dopytałbym jeszcze o Puchar Europejski EHF. Przed meczem w Salerno spotkaliście Polaków mieszkających w tym włoskim mieście, którzy później tłumnie pojawili się na trybunach.
– Ten wyjazd już od początku zapowiadał się wyjątkowo. Spacerując po Salerno, zostałyśmy zaczepione przez Polkę, panią Katarzynę, która od lat mieszka w tym mieście. Zwróciła uwagę na logotyp Energi z Grupy ORLEN – naszego sponsora tytularnego – i postanowiła do nas zagadać. Porozmawiałyśmy o nas, o tym, że jesteśmy z Elbląga i reprezentujemy elbląski zespół. Kiedy dowiedziała się, że gramy mecz pucharowy z lokalną drużyną, zaprosiłyśmy ją na spotkanie. Pani Katarzyna zadeklarowała, że przyjdzie z rodziną, a dodatkowo wspomni o meczu swoim znajomym. Już wtedy poczułyśmy, że czeka nas coś naprawdę szczególnego. A kiedy na trybunach zobaczyłam naszych kibiców z Elbląga – około trzydziestu osób, które specjalnie przyleciały nas wspierać – poczułam tak silne emocje, że trudno to nawet opisać. Serce zaczęło bić szybciej, a cała atmosfera nagle nabrała zupełnie innego wymiaru. Widok ich wejścia na halę, ich energia, barwy klubowe, okrzyki – to był moment, który dosłownie mnie poruszył od środka. Człowiek uświadamia sobie wtedy, jak ogromne znaczenie ma wsparcie kibiców i jak bardzo dodaje sił w takich ważnych spotkaniach. To są te sportowe emocje, których się nie zapomina. I naprawdę – z całego serca im za to dziękuję. Dzięki nim ten wyjazd stał się jeszcze bardziej wyjątkowy.
