Rozpoczynamy cykl podsumowań pierwszej części rundy zasadniczej ORLEN Superligi Kobiet. Na początek zaglądamy do Lubina, gdzie porozmawialiśmy z trenerką Bożeną Karkut na temat perfekcyjnego dorobku punktowego, mocnym wejściu nowych zawodniczek do zespołu, a także porozmawialiśmy na temat obecnego terminarza rozgrywek.

Jak ocenić pierwszą część rundy zasadniczej ORLEN Superligi Kobiet w wykonaniu KGHM MKS Zagłębia Lubin?
BOŻENA KARKUT: – Zdobyłyśmy komplet punktów, co mówi samo za siebie. Większość spotkań rozegrałyśmy na naprawdę dobrym poziomie, mimo że ostatnie kilka kolejek musiałyśmy grać w bardzo okrojonym składzie. Tak naprawdę miałam do dyspozycji dziewięć zawodniczek w polu, ale mimo wszystko robiłyśmy swoje. Teraz dziewczyny wyjechały na zgrupowania swoich reprezentacji i z niecierpliwością będę czekała, czy będą zadowolone ze swoich występów oraz czy wrócą zdrowe.
Jak będą wyglądały najbliższe tygodnie, biorąc pod uwagę liczbę kadrowiczek w waszym zespole?
– W naszym zespole rzeczywiście nie brakuje kadrowiczek, więc w klubie zostaje nam niewiele zawodniczek do trenowania. Tym dziewczynom, które zostały, damy trochę wolnego, a później odpoczynek dostaną te, które obecnie przebywają na zgrupowaniach. Warto w tym miejscu poruszyć ważną kwestię – to kolejny raz, kiedy przy układaniu kalendarza rozgrywek zapomina się o tradycjach i świętach kultywowanych w Polsce od setek lat. Mam na myśli 1 listopada oraz Boże Narodzenie, w okresie których ponownie planuje się mecze. W poprzednim roku udało nam się przełożyć spotkanie, teraz nie wiem, czy będzie podobnie. Mecze wyznaczane tuż przed Wigilią czy np. na 27 grudnia oznaczają, że dziewczyny praktycznie nie będą miały świąt, bo trzeba będzie trenować. Trzeba pamiętać, że oprócz piłki ręcznej mamy normalne, prywatne życie. To kolejny rok, gdy ktoś układa terminarz, nie biorąc pod uwagę realiów, w jakich żyjemy. I z tego powodu jestem bardzo zła. Zostawmy wartości, które są nienaruszalne. Sport sportem, ale nie jesteśmy maszynami, tylko ludźmi – mamy swoje potrzeby, uczucia, rodziny.
W piątek czeka nas losowanie fazy grupowej Ligi Europejskiej. Czy ma Pani wymarzonego rywala?
– Nie patrzę na losowanie w ten sposób. Nie ma co wybierać i kalkulować – w Lidze Europejskiej występują zespoły, z którymi możemy zarówno wygrać, jak i przegrać. Przyjmę to, co przyniesie los.
Co ważne w kontekście KGHM MKS Zagłębia Lubin, to szybkie wkomponowanie do gry dwóch nowych zawodniczek – Alicii Fernández Fraga i Elisabet Cesáreo.
– Zostały bardzo dobrze przyjęte przez zespół, a przy tym widać, że czują się tutaj świetnie. To zawodniczki, z którymi doskonale się współpracuje, a te grające z nimi mogą się od nich jeszcze wiele nauczyć. Wiedzieliśmy o ich wysokiej klasie sportowej, ale często przy przejściu do nowego zespołu czy zmianie kraju proces aklimatyzacji bywa dłuższy. One natomiast od razu wniosły do naszej gry dużo jakości i mają na nią ogromny wpływ.
Ze względu na kontuzję Anety Promis jedyną prawoskrzydłową jest obecnie Natalia Janas. Zamiennie pojawiają się na tej pozycji również Kinga Jakubowska oraz Malena Cavo. Można chyba powiedzieć, że bardzo dobrze wywiązują się ze swoich nowych zadań?
– Preferuję zawodniczki uniwersalne i tak od zawsze było w KGHM MKS Zagłębiu Lubin. Można powiedzieć, że tylko bramkarki i obrotowe mają stałe pozycje. Natalia Janas, mimo że została sama na skrzydle, spisywała się bardzo dobrze. Trzeba jednak pamiętać, że również ona potrzebuje odpoczynku. Zarówno Kinga, jak i Malena ze spokojem przyjęły moją decyzję. Na treningu same podjęły temat, że chcą poćwiczyć na tym skrzydle i zrobiły to bez jakichkolwiek wątpliwości. I rzeczywiście bardzo dobrze wywiązują się z tej roli w momentach, w których pojawiają się na boisku. Są widoczne na tej pozycji, a nie jedynie „zmianą dla zmiany”.
