
ELMAS-KPS APR Radom i MTS Żory jeszcze niedawno były niepokonanymi zespołami w Lidze Centralnej Kobiet. Sytuacja jednak uległa zmianie, a sposób na faworytów do awansu do ORLEN Superligi Kobiet znalazły zawodniczki Suzuki Korony Handball Kielce.
Zarówno zwycięstwo zawodniczek Suzuki Korony Handball Kielce nad MTS-em Żory, jak i nad ELMAS-KPS APR Radom można uznać za sporą niespodziankę. To właśnie te zespoły na starcie rozgrywek nie miały sobie równych i wymieniane były w gronie głównych faworytów do awansu do ORLEN Superligi Kobiet. Czy triumfy kielczanek były zaskoczeniem również dla trenera zespołu ze stolicy województwa świętokrzyskiego?
– Wydaje mi się, że każdy trener dąży do tego, żeby w każdym meczu zaprezentować się z jak najlepszej strony i wygrać dane spotkanie. Czasem to wychodzi lepiej, czasem gorzej. Nie ujmowałbym tego w formie niespodzianki, bo wiem, jak ciężko pracujemy na treningach – zaznaczył Szymon Żaba-Żabiński, trener Suzuki Korony Handball Kielce.
Niemal od samego początku sezonu 2025/2026 Suzuki Korona Handball Kielce musi radzić sobie bez dwóch podstawowych zawodniczek – Niny Smalcerz i Gabrieli Tomczyk, które z powodu kontuzji wyłączone są z gry na najbliższych kilka miesięcy. Z całą pewnością nie była to łatwa sytuacja dla szczypiornistek kieleckiego zespołu, które uległy na wyjeździe ENEA Piłce Ręcznej Poznań i przegrały po serii rzutów karnych z EISBERG Dziewiątką Legnica.
– To był faktycznie dla nas trudny moment, bo Gabriela Tomczyk była zawodniczką, która potrafiła grać przez 60 minut i ciągnąć naszą grę do przodu. Środkowa rozgrywająca musi spajać wszystko z pozostałymi zawodniczkami i jeśli takie serce drużyny wypada, to trzeba się trochę pogimnastykować, by ją zastąpić. Dziewczyny musiały się zaadaptować do tej sytuacji i w meczu z Poznaniem, który miał miejsce kilka dni po tej kontuzji, nasza gra nie wyglądała najlepiej. Dodam tylko, że w drugiej połowie doszliśmy rywalki na dwie bramki, jednak później znowu nasza gra się rozsypała. Po kilku tygodniach te elementy naszej gry zaczęły się układać, a mecze z zespołami z Żor i Radomiem pokazały, że idziemy w dobrą stronę – dodał Szymon Żaba-Żabiński.
W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu Ligi Centralnej Kobiet, który został zdominowany przez Galiczankę Lwów, w obecnych rozgrywkach wyraźną przewagę nad pozostałymi zespołami osiągnęły MTS Żory, ELMAS-KPS APR Radom, Suzuki Korona Handball Kielce i ENEA Piłka Ręczna Poznań.
– Jeśli spojrzymy na Ligę Centralną Kobiet przez pryzmat tabeli, to cztery zespoły znajdują się na czele i goni ich jeszcze Energa Sambor Tczew. To będzie plus dla kibiców, ponieważ emocje będą do samego końca i nie będzie jednego zespołu, który dominuje i wszystko wygrywa. W porównaniu do ubiegłorocznych rozgrywek tabela jednak się trochę zmieniła, ponieważ mamy jej wyraźną górę i dół. W poprzednim sezonie środek tabeli był spłaszczony i niewielka była różnica pomiędzy szóstym, siódmym i kolejnym zespołem itd. – ocenił Szymon Żaba-Żabiński.
W przypadku Suzuki Korony Handball Kielce warto zauważyć również świetną dyspozycję w domowych spotkaniach w ramach Ligi Centralnej Kobiet. Podopieczne Szymona Żaby-Żabińskiego nie przegrały jeszcze żadnego meczu przed własną publicznością w 2025 roku, a w grudniu czekają je jeszcze starcia z Energą Sambor Tczew i SMS-em ZPRP Płock.
– Chcemy budować, tak jak zawsze mówimy, „Twierdzę Kielce”. Gramy u siebie – to jest nasz parkiet, nasze ściany i gramy dla naszych kibiców, którzy, tak jak było to na meczu z Żorami, stworzyli świetną atmosferę. Dla takich meczów trenuje się piłkę ręczną. To może jest wyświechtane powiedzenie, ale mecz z zespołem z Żor był takim, gdzie nie tylko dziewczyny żyły tym spotkaniem zarówno z jednej strony, jak i drugiej, ale również trybuny mocno współgrały z tym, co działo się na parkiecie – zakończył Szymon Żaba-Żabiński.
