
W obszernym wywiadzie o przygotowaniu motorycznym Konrad Szczukocki tłumaczy, jak wygląda praca w klubie, czego wciąż brakuje w szkoleniu młodzieży i dlaczego konferencja Handball Performance może zapoczątkować realną zmianę podejścia do treningu motorycznego w piłce ręcznej.
Kilka lat temu trener motoryczny nie był chyba często spotykaną osobą na treningach piłki ręcznej. Wydaje się jednak, że obecnie sytuacja ta uległa zmianie?
KONRAD SZCZUKOCKI: – Można powiedzieć, że zaczyna to być normalnością, aczkolwiek jeszcze do końca nią nie jest – takie jest moje zdanie. Myślę, że ogólnie sport w naszym kraju około 10–15 lat temu nadrabiał pewne braki względem państw zachodniej Europy m.in. w piłce nożnej, koszykówce czy siatkówce. My, jako środowisko piłki ręcznej, również staramy się te zaległości nadrabiać, ale jesteśmy w tyle. Jeśli chodzi o przygotowanie motoryczne, w innych dyscyplinach to już standard i każdy klub w najwyższej klasie rozgrywkowej posiada taką osobę w sztabie szkoleniowym. Nie mówiąc już o piłce nożnej, gdzie nawet w trzeciej czy czwartej lidze pracuje trener przygotowania motorycznego. W przypadku naszej dyscypliny faktycznie coraz więcej klubów zaczyna współpracować z takimi specjalistami.
Czy mówimy o trenerach pracujących kompleksowo z zespołem, czy jednak wyłącznie współpracujących w określonym zakresie?
– Myślę, że jeśli chodzi o trenerów zatrudnionych na pełen etat, to wciąż nie ma ich zbyt wielu. Nie chciałbym jednak wymieniać konkretnych klubów. Z moich obserwacji wynika, że sytuacja dobrze wygląda w ORLEN Superlidze Kobiet, gdzie ten obszar zaczyna się rozwijać coraz szybciej. Przykład naszego zespołu pokazuje, że można podejść do tematu w sposób profesjonalny. Warto podkreślić, że w Lublinie od kilku lat był trener przygotowania motorycznego, jednak po raz pierwszy postanowiono ściągnąć osobę z zewnątrz. Dobrym przykładem jest również Piotrcovia Piotrków Trybunalski i Enea MKS Gniezno, gdzie taką rolę pełnią odpowiedni Stefan Ciuntu (Piotrcovia) i Boris Aspridis (Enea MKS dop. DO), którzy zostali ściągnięci do tych klubów z Rumunii i Słowacji. W klubach ORLEN Superligi Mężczyzn również nie brakuje takich osób, jednak w niektórych przypadkach ich praca ogranicza się do prowadzenia dwóch treningów siłowych tygodniowo i pojedynczych zajęć na hali.
W jakim kierunku powinna zmierzać współpraca trenera motorycznego z zespołem?
– Mam nadzieję, że będzie to rozwijało się w tym kierunku, w którym my staramy się to budować w Lublinie, a wcześniej miałem przyjemność realizować to w reprezentacjach Polski. Uważam, że powinniśmy dążyć do wzorców z piłki nożnej, siatkówki czy koszykówki, gdzie trener przygotowania motorycznego nie odpowiada wyłącznie za siłownię czy rozgrzewkę, ale bierze współodpowiedzialność za cały proces treningowy, przygotowany wspólnie z pierwszym trenerem i jego asystentami. Wszystko musi funkcjonować jako spójna całość, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie jako sztab ocenić wpływ przygotowania fizycznego na grę zespołu.
I drugie pytanie: jak na zdrowych zasadach powinna wyglądać współpraca trenera zespołu oraz osoby odpowiedzialnej za przygotowanie motoryczne?
– Jeśli chodzi o nasz zespół, to bodajże od początku grudnia 2024 roku zaczęliśmy się z trenerem poznawać i tę naszą współpracę budować. Nie jest więc tak od razu, że przychodzi nowy trener i ma on sto procent zaufania do pozostałych członków swojego sztabu. Ta współpraca została w jakiś sposób wypracowana i teraz wspólnie z trenerem Pawłem Tetelewskim i resztą sztabu działamy jako jeden organizm. Nie jestem więc tylko osobą, która ma jeden odłączny element, np. rozgrzewkę, dany fragment treningu czy pracę na siłowni, ale posiadam wiedzę co w danym tygodniu wydarzy się na hali, aby trening siłowy odpowiadał mniej więcej temu, co będziemy robić w pracy z piłkami. Warto dodać, że bardzo często działa to też w drugą stronę. Wspólnie z trenerem i trenerką Beatą opracowujemy założenia treningowe, czyli upraszczając czy ma być ciężko czy lekko, krótko czy dłużej, jaka ma być intensywność i jaka objętość treningu, ale też poszczególnych zadań w tych jednostkach na przestrzeni tygodnia czy całego miesiąca. Bierzemy pod uwagę takie kwestie jak np. dwa mecze eliminacyjne do Ligi Europejskiej, gdzie chcemy zadbać o możliwie najlepszą dyspozycję. I to wszystko na przestrzeni zarówno długoterminowej, jak i krótkoterminowej, wspólnie z całym sztabem planujemy.
A jak wygląda współpraca bezpośrednio na treningu?
– Jestem odpowiedzialny za analizę tego, jak trening wygląda: czy jesteśmy na odpowiednich intensywnościach czy określonym czasie pracy itd. Oczywiście są też rzeczy, za które wszyscy trenerzy od przygotowania fizycznego odpowiadają, czyli przygotowanie zespołu poprzez rozgrzewkę dostosowaną do wymagań danego dnia treningowego. Mam tu na myśli m.in. to, czy będzie to trening obrony, czy ataku, czy może bardziej jednostka regeneracyjna, podczas której małą część poświęcimy na grę. Wchodzą w to też dodatkowe zadania z poruszania czy wyizolowana praca kondycyjna. Za pracę na siłowni odpowiada trener motoryczny – to podstawowe zadanie w każdym klubie zatrudniającym takiego specjalistę. Współpracując z trenerem Pawłem Tetelewskim staramy się brać pod uwagę różne aspekty, np. czy będzie gra 6 na 6 czy 4 na 4, jakie będą przerwy, jaka intensywność gry, a także czy gramy na całym boisku czy w ograniczonej przestrzeni. Staramy się wzorować na tym, jak funkcjonuje to na najwyższym poziomie, również w innych dyscyplinach jak piłka nożna.
Podczas ostatniej debaty o piłce ręcznej na kanale Weszło TV trener Paweł Rombel powiedział, że w dzisiejszych czasach treningi w klubach to pięć jednostek na hali oraz dwie na siłowni, a przewaga może zostać wypracowana indywidualnie. Czy praca motoryczna może być takim „ekstra” elementem?
– Oczywiście, że tak. Staramy się motywować nasze zawodniczki i wyznaczać im indywidualne zadania. To, że jest pięć treningów na hali czy dwa na siłowni, nie oznacza, że nie można zrobić dla siebie nic więcej. Zawsze można przyjść pół godziny przed treningiem i zrealizować zadania, które otrzyma się od trenera przygotowania fizycznego czy fizjoterapeuty. Można również zostać dziesięć czy dwadzieścia minut po zajęciach i zrobić rzeczy, nad którymi trzeba popracować dodatkowo. Mogą to być również zadania zlecone przez głównego trenera, np. praca nad techniką piłki ręcznej. Słowa Patryka (Rombla dop. DO) trafiły do mnie również dlatego, że dobrze się znamy i długo współpracowaliśmy. Wychodzę z założenia, że jeśli chcemy zrobić coś więcej, wykonać krok dalej, grać na wyższym poziomie i rozwijać się przez całą karierę, warto przeznaczyć dodatkowy czas na indywidualną pracę. I oczywiście zadbać o wszystkie inne aspekty: zdrowe żywienie, regularny sen itd.
Jak ważna jest indywidualizacja treningów motorycznych?
– Można to zauważyć na przykładzie dzisiejszego spotkania (rozmowa przeprowadzona po meczu PGE MKS El-Volt Lublin – KGHM MKS Zagłębie Lubin dop. DO), w którym nie każda zawodniczka zagrała około 45 minut. Jeśli chcemy, aby te dziewczyny spoza pierwszej siódemki utrzymać w odpowiedniej dyspozycji, to musimy ich braki meczowe wyrównać dodatkowym treningiem kondycyjnym. Przeprowadzamy takie wstawki bezpośrednio po danym spotkaniu w formie interwałów, ale (zawodniczki) mogą też otrzymać dodatkowe zadania w dzień wolny od zajęć. Trzeba pamiętać, że niektóre dziewczyny lubią bardziej lub mniej trening siłowy, a te z pierwszej grupy wykorzystują poranny rozruch w dniu meczu, aby zrobić pobudzenie siłowe. Indywidualizacja treningu wynika również m.in. z pozycji na boisku. W pracy ze skrzydłowymi zdarza nam się wykorzystywać wtedy fotokomórki lub sprzęt do dostosowanego oporu, żeby popracować nad przyspieszeniem. Dla przykładu z obrotowymi pracujemy bardziej specyficznie w siłowni pod kątem niskich pozycji siłowych, indywidualnie podchodzę również do specyficznych wymagać zawodniczek czy każdej pozycji. Im więcej trener przygotowania motorycznego pracuje na stałe z zespołem, tym bardziej może sobie pozwolić na indywidualną pracę z poszczególnymi zawodnikami..

A w jakim stopniu technologia wpływa już na aspekty motoryczne w piłce ręcznej?
– To bardzo dobre pytanie, ponieważ jestem fanem technologii i zawsze lubiłem wprowadzać ją do przygotowania motorycznego – najpierw w strukturach związkowych, a teraz również tutaj, w klubie w Lublinie. Mamy system monitorowania tętna w trakcie treningu i meczów. Korzystamy z aplikacji do oceny gotowości do treningu oraz arkuszy do subiektywnej oceny trudności jednostek. Wykorzystujemy także akcelerometry do sztang, które mierzą prędkość wykonywanych zadań. Jeśli celem treningu jest moc, urządzenie pokazuje, jaką moc generuje zawodniczka w danym ruchu. Używam również takich rozwiązań jak fotokomórki do pomiaru czasu czy bardziej zaawansowany sprzęt jak np. 1080 Sprint, tj. maszynę do dostosowanego oporu. Wiem, że Industria Kielce korzysta m.in. z systemu Kinexon, czyli lokalnego systemu pozycjonowania, który pokazuje dystans, liczbę zmian kierunku czy prędkości biegów podczas treningów i meczów. To bardzo zaawansowane narzędzia, które są standardem na imprezach rangi mistrzostw Europy czy świata, ale w klubach trudniej je wprowadzić ze względu na koszty. W PGE MKS-ie El-Volt Lublin kilka razy w roku korzystamy również z platform dynamometrycznych. Trzeba pamiętać, że taki sprzęt ma sens tylko wtedy, gdy trener przygotowania motorycznego pracuje z zespołem na co dzień i ma wpływ na planowanie. Używanie go sporadycznie nie zawsze daje wartościowe efekty.
Jakie są największe mity w środowisku piłki ręcznej dotyczące treningu motorycznego? Siła spowalnia?
– Myślę, że w dużej mierze odeszliśmy od takich stwierdzeń dzięki większej świadomości zawodników i trenerów. Czasem pojawia się przekonanie, że zwiększenie pracy na siłowni spowoduje spadek szybkości. Warto jednak spojrzeć na to inaczej: jeśli trening siłowy jest właściwie zaplanowany, to poprawia to, czego potrzebujemy np. moc czy siłę. I właśnie na tym polega rola trenera motorycznego: pracować nad tym, czego oczekuje trener główny i jakie są potrzeby zawodników i całego zespołu. Oczywiście można założyć, że jeśli trening siłowy będzie zbyt ciężki lub w źle dobranej dawce, to zawodnicy mogą stać się wolniejsi. Innym mitem jest to, że żeby lepiej wyglądać w meczu, trzeba więcej trenować. To nieprawda, ponieważ kluczem jest właściwa intensywność, objętość i najlepsza gotowość w dzień meczu, a nie sama liczba jednostek.
„Handball Performance” – to nazwa Twojej konferencji dla trenerów, która odbyła się latem w Piotrkowie Trybunalskim. Oceniasz ten projekt jako sukces?
– Nieskromnie powiem, że był to spory sukces. Tym bardziej że była to pierwsza edycja, a pomysł powstał dopiero w lutym. Ostatecznie pojawiło się 65 uczestników i 10 prelegentów – doświadczeni trenerzy pracujący w reprezentacjach Polski i czołowych klubach np. Patryk Rombel i Adrian Struzik, trenerzy motoryczni, fizjoterapeuci. Zainteresowanych było prawie 100 osób, ale ograniczenia logistyczne nie pozwoliły przyjąć wszystkich. Jestem bardzo zadowolony, bo otrzymałem potwierdzenie, że takie wydarzenie jest potrzebne zarówno trenerom, jak i specjalistom przygotowania fizycznego. W innych dyscyplinach jest wiele możliwości rozwoju m.in. konferencje, warsztaty, szkolenia, a w piłce ręcznej takich okazji wciąż brakuje. Można oczywiście skorzystać z kursokonferencji ZPRP w celu zdobycia licencji albo pojechać na staż do większego klubu, ale to wymaga czasu, dłuższego pobytu i starań. Warto dodać, ze sami w Lublinie organizujemy już drugą edycję stażu treningowego.
Jaki był tegoroczny cel konferencji?
– Chciałem stworzyć coś, co pozwoli trenerom się rozwijać. Współpracując z trenerami w reprezentacjach i SMS-ach zauważyłem, że oni również potrzebują wskazówek i muszą podążać za trendami, zarówno w nowoczesnej piłce ręcznej, jak i w przygotowaniu fizycznym. To nie są już czasy, kiedy trener przygotowania motorycznego robi tylko rozgrzewkę albo pojawia się od czasu do czasu na siłowni. Oczywiście wpływ na to mają finanse, ale trener motoryczny powinien wzorem piłki nożnej mieć wpływ na cały trening: intensywność, objętość i planowanie. Główna ideą tegorocznej edycji było pokazanie jak ta współpraca sztabów może wyglądać.
Jak wyglądała struktura uczestników – trenerzy, fizjoterapeuci, trenerzy motoryczni?
– Założenie było takie, aby główną grupę stanowili trenerzy, a trenerzy motoryczni i fizjoterapeuci uzupełniali skład. Poza promocją w social mediach, zebrałem kontakty do wszystkich trenerów ORLEN Superligi Kobiet i Mężczyzn oraz Lig Centralnych. Każdemu wysłałem zaproszenie – SMS lub dzwoniłem. Cena była bardzo atrakcyjna, co widać po tym, że jako organizator musiałem dołożyć do wydarzenia, aby odbyło się w zaplanowanej formie. Przyznam, że trenerów z ORLEN Superligi nie było wielu – pojawili się głównie szkoleniowcy z Ligi Centralnej, niższych lig i grup młodzieżowych. Pewnie wynikało to z zaplanowanych urlopów, ale być może także z nowatorskiej formy samego wydarzenia.
Trenerzy nie są przyzwyczajeni do szkoleń?
– Trenerzy piłki ręcznej w Polsce nie są przyzwyczajeni do konieczności ciągłej edukacji. Dlatego właśnie powstał projekt Handball Performance. Wiem, że Związek planuje zmiany w systemie licencjonowania, co zwiększy liczbę szkoleń. Zaczynają być organizowane warsztaty z cenionymi w Europie specjalistami, grypy trenerów są też wysyłane na staże np. na Węgry czy do Słowenii, widać te starania związku i progres w tym aspekcie. Staram się też informować trenerów poprzez newsletter i media społecznościowe o wydarzeniach organizowanych przez ZPRP czy innych partnerów mojego projektu. Bardzo doceniam obecność fizjoterapeutów i trenerów motorycznych, ale mam nadzieję, że z czasem konferencja przyciągnie jeszcze więcej trenerów piłki ręcznej.
Plany na przyszły rok dotyczące konferencji Handball Performance?
– Chciałbym zorganizować ją na większą skalę, już bez limitu uczestników. W podobnym terminie – pierwszej połowie lipca. Mam nadzieję, że pojawi się więcej trenerów, tym bardziej, że wiele klubów zaczyna przygotowania do sezonu około tydzień później. Otrzymałem sporo informacji zwrotnych, że termin jest idealny – dostajesz solidną dawkę motywacji i praktycznych narzędzi tuż przed wejściem w okres przygotowawczy. Mam nadzieję, że zainteresowanie będzie rosło, bo piłka ręczna potrzebuje rozwoju, a żeby się rozwijać, trzeba się edukować i szukać nowych rozwiązań. W porównaniu do ubiegłorocznej edycji, pojawią się również prelegenci spoza naszego kraju.
Kto w PGE MKS-ie El-Volt Lublin pierwszy pojawia się na treningu, a którą zawodniczkę trzeba ciągnąć za uszy, by pojawiła się na siłowni?
– Myślę, że kibice zauważyli, że Daria Przywara jest taką zawodniczką, która lubi pracować na siłowni. Duża część jej boiskowych atutów wynika właśnie z siły fizycznej i przygotowania motorycznego. Wiem też, że wcześniej indywidualnie pracowała nad tym aspektem i po prostu lubi spędzać czas w tym środowisku. Zaznaczę jednak, że w Lublinie udało nam się stworzyć grupę, w której niemal każda zawodniczka lubi trening siłowy.
Na zakończenie chciałbym poruszyć temat przygotowania motorycznego u dzieci. Jak powinno wyglądać szkolenie? Czy w akademii powinna pracować osoba od motoryki, czy raczej trzeba edukować trenerów młodzieżowych?
– Myślę, że po raz kolejny możemy wziąć przykład z piłki nożnej. Tam trenerzy pracujący w akademiach są szkoleni, jak wprowadzać przygotowanie motoryczne od najmłodszych lat. Z całą pewnością ważne jest, by dać trenerom narzędzia, które pozwolą im pracować z dziećmi w odpowiedni sposób. Oczywiście jeśli akademia może sobie pozwolić na zatrudnienie trenera motorycznego, to byłoby to wskazane. Uważam, że w przypadku młodzieży mamy ogromne braki w przygotowaniu fizycznym. Nie wynika to tylko z tego, że młodzież „siedzi w telefonach”, bo tak jest na całym świecie. Gdy pracowałem w SMS-ie jako koordynator i odpowiadałem za szkoły mistrzostwa sportowego oraz kadry, to pierwsze pół roku pracy poświęcaliśmy na naukę podstawowych ruchów. To są rzeczy, które można wdrażać już na etapie szkolnym – w formie gier i zabaw, a później stopniowo wprowadzać takie obciążenia jak sztanga czy piłki lekarskie.
Powinniśmy więc docierać do trenerów i ich edukować?
– To chyba najprostsza droga. Nie ma co się oszukiwać, że w większości klubów młodzieżowych lub akademii ze względów finansowych nie będzie trenera przygotowania motorycznego. Musimy więc dać trenerom narzędzia i nauczyć ich, jak pracować z młodzieżą, by zwracali większą uwagę na przygotowanie motoryczne, bo w latach dziecięcych i młodzieżowych to kluczowy element. Dzięki temu zawodnicy, trafiając do liceum czy drużyn seniorskich, będą lepiej zaadaptowani do treningu fizycznego. To jest też główny cel projektu Handball Performance. Chcę docierać również do trenerów pracujących z seniorami, bo tam także potrzebny jest rozwój. Na konferencję przyjechało wielu trenerów młodzieżowych i wiem, że wynieśli z niej dużo praktycznej wiedzy. Chcę do takich osób docierać nie tylko konferencją, planuję też webinary i warsztaty, a już dostępne są materiały VOD. W styczniu pierwszy raz tematyka piłki ręcznej pojawi się na międzynarodowej konferencji przygotowania fizycznego organizowanej w Krakowie, Next Generation Performance Conference, gdzie razem z Łukaszem Wichą będziemy mieli tam prelekcję. Myślę, że naprawdę musimy wspierać trenerów i dawać im narzędzia, by mogli implementować przygotowanie fizyczne w treningu piłki ręcznej. To na pewno pomoże dzieciom i młodzieży.
ROZMAWIAŁ DAMIAN ORŁOWICZ

